Bartłomiej Polakowski
Wpisy otagowane e-learning
Praca (czyt. szkoła dla dorosłych)
24 Marzec 2012
Ostatnio mój tydzień wygląda następująco: praca, relaks, praca, relaks.. (i tak 5 razy) i w weekend relaks, relaks:) Nowe obowiązki i zadania wymagają ode mnie dużo więcej wysiłku i pożerają mnóstwo czasu.
Gdy kolejne dni mijały, a ja nie miałem energii i motywacji żeby zajrzeć do książki, przejrzeć fora i moje ulubione serwisy dot. e-learningu pomyślałem „Kurczę, nie rozwijam się. Kolejny tydzień a ja nie wbiłem nic na bloga!”. I wtedy nadeszło oświecenie – trafiłem przypadkowo na publikację „Teacher’s Guide to Project-based Learning”.
Project-based Learning (przewijające się też w sieci jako PBL) to metoda nauczania polegająca na planowaniu i przeprowadzaniu różnych projektów, których rezultatem może być publikacja, prezentacja lub jakiś namacalny rezultat w naszym otoczeniu.
PBL nie jest żadną nowością. Jego początki sięgają początku XX wieku. Wy także na pewno braliście w nim udział. Jeżeli wrócicie pamięcią do czasów studiów (czyli do trochę mniej odległej przeszłości:) to na pewno przypomnicie sobie zajęcia, na których w małych grupach musieliście rozwiązać jakiś problem.
Popularność PBL tak jak każdej metody nauczania miała swoje szczyty i dołki. Zarzucano jej brak zorganizowania i jasnej struktury przekazywanej wiedzy. Nie może jednak zabraknąć happy endu!:)
Z pomocą przyszła technologia, a właściwie jej rozpowszechnienie, które umożliwiło studentom wytwarzanie wartościowych materiałów, dzielenie się nimi z innymi, a także tworzenie międzynarodowych zespołów, wykraczających daleko poza mury szkoły.
Autorzy wspomnianej przeze mnie publikacji wskazują trzy kluczowe elementy dla sukcesu projektów: publiczna prezentacja, wielokrotne cykle poprawkowe i krytyka. Podsumowując je jednym zdaniem (dosłownie!:) – Obowiązkowa publiczna prezentacja rezultatu projektu, będąca doskonałym motywatorem do poważnego potraktowania tematu, powinna być poprzedzona przygotowaniem kilkunastu szkiców poddanych za każdym razem konstruktywnej krytyce.
Jak zaplanować i przeprowadzić te trzy elementy znajdziecie w podlinkowanej na końcu publikacji.
Codziennie bierzemy udział w jakichś projektach jako kierownicy lub uczestnicy. Zobaczcie jak szybko w ten sposób się rozwijamy. Ja przez ostatnie 2 miesiące znacznie zwiększyłem moją wiedzę na temat Polskiego rynku e-learningowego, mimo że nie przeczytałem żadnego nowego raportu, nie uczestniczyłem w konferencjach ani dyskusjach na ten temat. Co robiłem? W ramach projektu w pracy biorę udział wyborze dostawców e-learningowych – przygotowuję zapytania, przeglądam oferty i spotykam się firmami. Wszystkie te rzeczy mimo, że nie kojarzą się nam z nauką znacząco zwiększyły moje doświadczenie.
W mojej poprzedniej pracy pracownicy mieli możliwość uczestniczenia w projektach nie związanych z ich codziennymi obowiązkami i wiele osób korzystało z tej okazji. Dlaczego? Bo uznali, że pomoże to w ich karierze. Praktyka i doświadczenia wyniesione z realnych projektów dają więcej niż nawet najlepiej napisana publikacja.
Nie trzeba być pracownikiem akademickim, ani specjalistą w dużej firmie, aby rozwijać się wykorzystując projekty. W sieci znajdziecie wiele różnych inicjatyw, które umożliwiają wspólna pracę i wymianę doświadczeń.Projekty są wokół Was!:)
Zachęcam Was do przejrzenia wspominanej przeze mnie tutaj parokrotnie publikacji -> Teacher’s Guide to Project-based Learning
A teraz wracam do lektury bo mam akurat trochę czasu na przerzucenie kilku stron:)

Największy wróg e-learningu w Polsce!
8 Marzec 2012
Wreszcie znalazłem moment na kolejny wpis na blogu. Całe szczęście, że akurat w mediach rządzi afera solna bo to trochę odciągnęło uwagę od mojej nieaktywności:)
Dzisiaj chciałem się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na temat Polskiego rynku szkoleń e-learningowych i przeszkód, które stoją na drodze jego rozwoju.
W ostatnim czasie odbyłem sporo spotkań z wytwórcami e-szkoleń, miałem okazję obejrzeć i wypróbować ich dzieła oraz porozmawiać o dotychczasowych projektach.
Jeżeli wygooglujemy „szkolenia e-learningowe”, dostaniemy długą listę firm, które zajmują się tworzeniem contentu. Jednak tak na prawdę prawdziwych zawodników jest ok. 7. Znajdziecie ich m.in. na grupie E-learning Professionals. Prezentują oni bardzo zróżnicowany poziom i techniki, ale każda z tych firm może się pochwalić bogatym portfolio pełnym znanych marek. Można by więc odnieść wrażenie, że e-learning w Polsce, a przynajmniej w jego gałęzi korporacyjnej, ma się całkiem dobrze.
Niestety według mnie tak nie jest. Zamawiający nie mają pomysłu i kompetencji e-learningowych. Ich działania są rozproszone, a szkolenia zamawiane w różnych firmach, nie są spójne, ani metodologicznie ani pod względem wyglądu. Oglądając je, w większości przypadków odnosi się wrażenie, że zostały wytworzone bez żadnego pomysłu, jedynie żeby zapchać dziurę w budżecie.
Na szczęście ta sytuacja zaczyna się zmieniać. Dostawcy częściowo wzięli na siebie odpowiedzialność za atrakcyjność i efektywność szkoleń. Wielu z nich posiada specjalne komórki kreatywne, które na podstawie wymagań tworzą interesujące koncepcje i proponują optymalną formułę. Z drugiej strony, zamawiający coraz częściej puszczają wodze wyobraźni i oczekują czegoś więcej od gadającej głowy:) A z trzeciej strony jesteśmy My – strażnicy e-learningowego porządku w tym kraju!:)
Po przejrzeniu kilkunastu projektów, zacząłem się jednak zastanawiać. Dlaczego wszystkie firmy w swojej ofercie mają głównie szkolenia z postaciami animowanymi i zdjęciami. I po co wszędzie są wpychane te chmurki z tekstem? Czy lektor nie wystarczy (a poza tym wszyscy wiem, że jest skuteczniejszy;)?
Codziennie w sieci przeglądam różne projekty e-learningowe z całego świata. Wiele z nich zachwyca bogactwem multimediów, wykorzystuje animacje trójwymiarowe i „prawdziwe” postacie omawiające zagadnienia szkoleniowe. Dlaczego tak rzadko u nas spotyka się tego typu projekty? Dlaczego w szkoleniu wprowadzającym musi być zawsze ten rysowany Pan lub Pani, a nie prezes prowadzący nas za rękę po wirtualnym biurze?:)
Koszty? Nieeee. Trudność wykonania? Nieeee. To co?….. Łącze internetowe! Bingo! Taką odpowiedź dostałem od jednego z dostawców, który próbował wprowadzać bardziej interaktywne i nowoczesne e-szkolenia, ale nie było dla nich rynku zbytu, bo poza miastami nadal królują drewniane światłowody z czasów Bolesława Chrobrego i komputery klasy Pentium. Niestety moje dotychczasowe doświadczenia to potwierdzają. Tak długo jak w przeciętnym gospodarstwie domowym nie będzie łatwego i taniego dostępu do szerokopasmowego internetu, tak długo będziemy stali na e-learningowym poboczu.
Przydałoby się nam jakieś informatyczne Euro, które zmusiłoby Panów ministrów do przyspieszenia informatyzacji w naszym kraju. LTE już nie puka tylko wbija się do naszych domów… o ile mieszkamy w dużej aglomeracji! Jedną z zawsze wymienianych zalet e-learningu jest większa dostępność do szkoleń. Niestety póki co, aby ja zapewnić musimy zrezygnować z innowacyjności.

photo credit: IslesPunkFan via photopin cc
Nie zarabiasz 280 tyś? Kupuj bilet do Australii!
21 Luty 2012
Jaka jest nasza motywacja do pracy? To zależy od wieku – na początku pieniądze, potem chęć rozwoju i wykazania się..potem znowu pieniądze…i na końcu chęć pozostawienia po sobie czegoś wielkiego.
Jak nie trudno zauważyć, pieniądze przewijają się najczęściej i często są najmocniejszym motywatorem. Nasza sytuacja jest jednak trochę skomplikowana. Rynek e-learningowy jest na tyle hermetyczny i mały w Polsce, że wydaje mi się, że tak do końca nikt nie wie ile powinien zarabiać (albo wydaje mu się, że zarabia za mało:) Można oczywiście próbować przyrównać się do podobnych specjalności IT.. no ale przecież e-learning to nie tylko IT!:)
Prawdopodobnie przyglądając się rynkowi w Polsce eLearning Guild postanowiło nam przyjść z pomocą;) Zazwyczaj nie jest ona darmowa, ale w tym przypadku mamy do czynienia z klasycznym barterem – my się zwierzamy z naszych zarobków, a gildia udostępnia nam za darmo raport pozwalający na porównanie się z innymi specjalistami od e-learningu na świecie w perspektywie ostatnich paru lat.
Właśnie pojawiła się jego najnowsza edycja – 2012 Global eLearning Salary & Compensation Report
Czego ciekawego możemy się z niego dowiedzieć?
Średnie wynagrodzenia zasadnicze osób związanych z e-learningiem zmalało o niecały procent od zeszłego roku i zatrzymało się na poziomie $76,351. Na szczycie zarobkowym jest Australia, a na przeciwległym biegunie Indie. Australia jest też jedynym regionem, gdzie już drugi rok z rzędu można zaobserwować wzrost.
Jaki jest wzrost na bogatego „e-learningowca”?
Australijczyk pracujący w branży farmaceutycznej, w firmie zatrudniającej ponad 50 tyś. pracowników, który ma pod sobą min 10 osób i doktorat w ramce na ścianie:)
Jeżeli zejdziemy na nasze podwórko (zawarte w grupie Other Europe) to zobaczymy, że powinniśmy zarabiać ok 72 tyś $, pracować ok 45 godz. tygodniowo (ciekawe co na to PIP!:) i spędzać 24 dni w roku na urlopie.
Jestem jak najbardziej za! Jeżeli chcecie sprawdzić na ile zasługujecie:), Gildia przygotowała dla Was bonusowo kalkulator wynagrodzeń -> Kalkulator
Myślę, że zainteresują Was bardziej szczegółowe dane z tego raportu. Odsyłam Was do źródła (niestety trzeba się rejestrować, ale warto bo może dzięki temu w przyszłej edycji będzie region „Poland”:)

Recenzja – Implementing the Four Levels
7 Luty 2012
Dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić moja opinią, na temat kolejnej książki, która trafiła na moją Kindle’ową półkę: Implementing the Four Levels: A Practical Guide for Effective Evaluation of Training Programs. Autorem jest nie kto inny jak słynny Donald L. Kirkpatrick i jego syn James (też słynny, głównie za sprawą taty;)
Rodzina Kirpatrick’ów już od kilkudziesięciu lat promuje swój model ewaluacji szkoleń i całych programów szkoleniowych. Opiera się on na czterech nierozłącznych i wzajemnie uzupełniających się krokach.
W pierwszym sprawdzamy czy osoby szkolone były zaangażowane i uważają szkolenie za istotne w kontekście wykonywanych przez siebie zadań, w drugim badamy wzrost wiedzy i umiejętności po szkoleniu, który przy odpowiednim wsparciu prowadzi do znaczących zmian w zachowaniu (badanych w kroku 3), które docelowo wpływają na cel który postanowiliśmy sobie przez wdrożeniem szkolenia/programu (to sprawdzamy w kroku 4:)
Model ten ma dwa podstawowe cele: po pierwsze zbliżyć szkolenia do biznesu i strategii firmy, po drugie pokazać biznesowi prawdziwą wartość i moc szkoleń (tak jak lubi: na konkretnych liczbach w excelu).
Niestety, w wielu korporacjach szkolenia są nadal traktowane jako obciążenie finansowe, które nie przenosi się bezpośrednio na wyniki firmy. Klan Kirkpatrików skutecznie walczy z tymi herezjami:)
W książce znajdziemy kilkanaście ciekawych historii z ich bardzo bogatego życia konsultanckiego, pokazujących w jaki sposób zmieniali nastawienie do szkoleń i ich ewaluacji w różnych organizacjach. Nie jest to jednak opowieść biograficzna (chociaż Don Donald jest już żywą legendą szkoleniową i ma siwe włosy co predysponuje go do takiej publikacji:)
Książka ta jest bardzo praktycznym podręcznikiem, opisującym w jaki sposób zabrać się za ocenę efektywności szkolenia, na co należy zwrócić uwagę, jakie stosować metody na poszczególnych etapach i..od którego zacząć (podpowiem, że nie od pierwszego;)
Oprócz szczegółowego opisu każdego z kroków, w książce znajduje się wiele przykładowych ankiet wykorzystywanych przez autorów, a także stosowanych w dużych firmach, które możemy użyć przy ewaluacji naszego programu, oraz raporty, za pomocą których możemy zaprezentować wyniki kolejnym osobom w korporacyjnej drabince (lub drabinie jeżeli pracujemy w megafirmie:)
Całość jest napisana na prawdę przystępny sposób i zawiera jedyne przydatne informacje (żadnego zbędnego lania wody, ani historii w stylu „jaki jestem boski”:).
Każdy z nas chciałby wdrażać szkolenia/programy, które przynoszą wyraźne korzyści uczestnikom i organizacji. Niestety nawet najlepsze materiały mogą nam nie zapewnić sukcesu, gdy nie są odpowiednio dobrane do celu, który chcemy osiągnąć i nie są dobrze akceptowane przez odbiorców. Dlatego tak ważne przed każdym wdrożeniem jest jasne ustalenie oczekiwanych efektów szkolenia, zmian zachowań pracowników, które do nich doprowadzą i wiedzy, które je wywoła.
W planowaniu tego całego procesu pomoże Wam ta książka. Z Kirkpatrickiem nie ma lipy!:)
