Bartłomiej Polakowski
Wpisy otagowane content
Plagiat – problem czy nie?
15 Kwiecień 2012
Dzisiaj trochę mnie e-learningowo, ale myślę, że ten temat jest w dzisiejszych czasach bardzo ważny i nas też dotyczy.
Zacznijmy od pretestu:)
Pyt 1. Kiedy słyszymy słowo „Plagiat” myślimy o:
a) Naszej pracy magisterskiej:)
b) Doktoracie prezydenta Węgier
c) Ostatniej płycie Lady Gaga
d) Inne
Niezależnie od tego, którą odpowiedź wybierzecie, na pewno zdajecie sobie sprawę, że kopiowanie i podawanie się za autora czyichś pomysłów i prac jest coraz bardziej „popularne”. Problem ten rośnie lawinowo wraz z rozwojem i popularyzacją internetu.
Pamiętam, że kiedyś w szkole podstawowej (czyli jakieś parę lat temu:), wszyscy kupowali opracowania lektur, które następnie nabierały nowego blasku w wypracowaniach z j. polskiego:) „Niestety” dla uczniów, dostęp do tych materiałów mieli także nauczycieli, którzy doskonale wiedzieli, które zdanie zostało zapożyczone bez cytowania autora:)
Teraz wykrycie plagiatu jest bardzo trudne. Codziennie ludzie tworzą i przesyłają do siebie tyle informacje, że wykrycie między nimi plagiatów wymaga czasu i bardzo dobrych narzędzi.
W jaki sposób ten problem dotyczy nas? Szkolenia e-learningowe, to nic innego jak multimedialne materiały, w których największą wartością nie jest atrakcyjna forma wizualna (tą można mieć za grosze), ale scenariusz, pomysły na ciekawe przedstawienie tematów i interakcje. Te wszystkie rzeczy można niestety łatwo skopiować, a z drugiej strony ciężko udowodnić, że doszło do złamania prawa.
Jak się bronić? Może macie jakieś pomysły?
A może to nie jest problem? Może niech dobre pomysły się popularyzują?:)
Poniżej prezentuje raport (nie mój:), który pokazuje na konkretnych liczbach wielkość zjawisk jakim jest plagiat, na amerykańskich uczelniach.
Link: plagiarism_report

Największy wróg e-learningu w Polsce!
8 Marzec 2012
Wreszcie znalazłem moment na kolejny wpis na blogu. Całe szczęście, że akurat w mediach rządzi afera solna bo to trochę odciągnęło uwagę od mojej nieaktywności:)
Dzisiaj chciałem się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na temat Polskiego rynku szkoleń e-learningowych i przeszkód, które stoją na drodze jego rozwoju.
W ostatnim czasie odbyłem sporo spotkań z wytwórcami e-szkoleń, miałem okazję obejrzeć i wypróbować ich dzieła oraz porozmawiać o dotychczasowych projektach.
Jeżeli wygooglujemy „szkolenia e-learningowe”, dostaniemy długą listę firm, które zajmują się tworzeniem contentu. Jednak tak na prawdę prawdziwych zawodników jest ok. 7. Znajdziecie ich m.in. na grupie E-learning Professionals. Prezentują oni bardzo zróżnicowany poziom i techniki, ale każda z tych firm może się pochwalić bogatym portfolio pełnym znanych marek. Można by więc odnieść wrażenie, że e-learning w Polsce, a przynajmniej w jego gałęzi korporacyjnej, ma się całkiem dobrze.
Niestety według mnie tak nie jest. Zamawiający nie mają pomysłu i kompetencji e-learningowych. Ich działania są rozproszone, a szkolenia zamawiane w różnych firmach, nie są spójne, ani metodologicznie ani pod względem wyglądu. Oglądając je, w większości przypadków odnosi się wrażenie, że zostały wytworzone bez żadnego pomysłu, jedynie żeby zapchać dziurę w budżecie.
Na szczęście ta sytuacja zaczyna się zmieniać. Dostawcy częściowo wzięli na siebie odpowiedzialność za atrakcyjność i efektywność szkoleń. Wielu z nich posiada specjalne komórki kreatywne, które na podstawie wymagań tworzą interesujące koncepcje i proponują optymalną formułę. Z drugiej strony, zamawiający coraz częściej puszczają wodze wyobraźni i oczekują czegoś więcej od gadającej głowy:) A z trzeciej strony jesteśmy My – strażnicy e-learningowego porządku w tym kraju!:)
Po przejrzeniu kilkunastu projektów, zacząłem się jednak zastanawiać. Dlaczego wszystkie firmy w swojej ofercie mają głównie szkolenia z postaciami animowanymi i zdjęciami. I po co wszędzie są wpychane te chmurki z tekstem? Czy lektor nie wystarczy (a poza tym wszyscy wiem, że jest skuteczniejszy;)?
Codziennie w sieci przeglądam różne projekty e-learningowe z całego świata. Wiele z nich zachwyca bogactwem multimediów, wykorzystuje animacje trójwymiarowe i „prawdziwe” postacie omawiające zagadnienia szkoleniowe. Dlaczego tak rzadko u nas spotyka się tego typu projekty? Dlaczego w szkoleniu wprowadzającym musi być zawsze ten rysowany Pan lub Pani, a nie prezes prowadzący nas za rękę po wirtualnym biurze?:)
Koszty? Nieeee. Trudność wykonania? Nieeee. To co?….. Łącze internetowe! Bingo! Taką odpowiedź dostałem od jednego z dostawców, który próbował wprowadzać bardziej interaktywne i nowoczesne e-szkolenia, ale nie było dla nich rynku zbytu, bo poza miastami nadal królują drewniane światłowody z czasów Bolesława Chrobrego i komputery klasy Pentium. Niestety moje dotychczasowe doświadczenia to potwierdzają. Tak długo jak w przeciętnym gospodarstwie domowym nie będzie łatwego i taniego dostępu do szerokopasmowego internetu, tak długo będziemy stali na e-learningowym poboczu.
Przydałoby się nam jakieś informatyczne Euro, które zmusiłoby Panów ministrów do przyspieszenia informatyzacji w naszym kraju. LTE już nie puka tylko wbija się do naszych domów… o ile mieszkamy w dużej aglomeracji! Jedną z zawsze wymienianych zalet e-learningu jest większa dostępność do szkoleń. Niestety póki co, aby ja zapewnić musimy zrezygnować z innowacyjności.

photo credit: IslesPunkFan via photopin cc
Darmowe narzędzia e-learningowe
17 Grudzień 2009
Narzędzi do tworzenia szkoleń e-learningowych jest mnóstwo. Są one jednak płatne co w niektórych przypadkach jest poważnym problemem.
Jeżeli chodzi o open source sytuacja nie wygląda zbyt różowo. Jest parę aplikacji, ale nie pozwalają one na zbyt wiele. Zgodzę się ze stwierdzeniem, że wartość szkolenia zależy przede wszystkim od przemyślanego scenariusza, wspartego metodyką, jednak bez dobrego narzędzia cały nasz trud pójdzie na marne lub w najlepszym wypadku nie przyniesie efektu, który można by osiągnąć przy użyciu profesjonalnego narzędzia.
Do tej pory moim ulubionym narzędziem był Courselab. Został on doceniony przez specjalistów, którzy przyznali mu wyróżnienia Best of Elearniong 2007. Niestety pod koniec 2008 roku projekt został zawieszony. Szkoda, bo zawiera ono dużo elementów interaktywnych (razem z prowadzącym avatarem:), jest bardzo łatwe w obsłudze i daje spore możliwości konfiguracyjne.
Przykład kursu stworzonego w CourseLab
Dzisiaj przyjrzałem się prezentacji narzędzia Xerte. Jest to projekt, który przez niektóre osoby jest uważany za przyszłego konkurenta dla najpopularniejszych narzędzi rapid e-learningowych takich jak Articulate, Lectora lub Captivate. Instalacja może być co prawda dla niektórych problematyczna (wymagane jest zainstalowanie środowiska XAMPP), ale narzędzie jest ciekawe.
Przykład kursu stworzonego w Xerte
Jakie inne narzędzia możecie polecić?
http://learningame.org
Compliance training – the kiss of death for corporate e-learning?
27 Listopad 2009
Przeglądając dzisiaj Internet trafiłem na blog opisujący wykłady zaplanowane na konferencji Online Educa 2009. Jeden z nich jest zatytułowany "Compliance training – the kiss of death for corporate e-learning?" Co to jest komplajans training, dlaczego jest taki groźny i kiedy trafi do mojej firmy? Te pytania nie dały mi spokoju! Postanowiłem zbadać tematy!
Okazało się, że jest to cykl szkoleń, który każdy pracownik firmy musi przejść, aby…no właśnie po co?
Szkolenia dotyczą prawa, procedur, bezpieczeństwa i ogólnie pojętej polityki i kultury organizacyjnej. Nasz pracodawca ma nadzieję, że po ich ukończeniu będziemy wiedzieli jak się zachować w niecodziennych sytuacjach, gdy np jeden z naszych kolegów robi coś na szkodę firmy, dowiemy się czym jest i co grozi za molestowanie w pracy, na czym polega ochrona informacji i czym są dane tajne i poufne, albo jak postąpić gdy ktoś zaproponuje nam łapówkę.
W ostatnich czasach większość tych szkoleń ma formę elektroniczną.
Niby wszystko gra, więc jakie jest zagrożenie dla e-learningu ze strony Compliance training?
Większość osób traktuje te szkolenia jako zbędne. Ludziom się wydaję, że firma im nie ufa skoro ciągle każe im przechodzić szkolenia dotyczące szpiegostwa i łapówek. Nic więc dziwnego, że podchodzą delikatnie mówiąc bez entuzjazmu. Niestety dla wielu osób jest to jedyny kontakt z e-learningiem, a co za tym idzie wyrabiają sobie oni negatywna opinie na temat tej metody nauczania. Pół biedy jeżeli jest to szeregowy pracownik, gorzej jeżeli jest to osoba zajmująca wyższe stanowisko. Wtedy firma może pomarzyć o innowacjach w nauczaniu.
Jakie są jeszcze problemy z Compliance training dowiecie się z poniższej prezentacji.