Bartłomiej Polakowski
Narzędzia
ZebraZapps – zaprojektuj szkolenie online
sty 24th
Narzędzia do tworzenia szkoleń są zazwyczaj albo proste i ubogie w funkcjonalności, albo wręcz przeciwnie bogate i skomplikowane. Większość ludzi nie jest programistami i potrafi sobie wyobrazić lepszego przyjaciela od kompilatora, dlatego twórcy oprogramowania starają się udostępniać w kolejnych wersjach swoich produktów coraz więcej opcji w bardzie „user friendly” formie.
Kojarzycie Michaela Allena?
Tak! To twórca jednego z pierwszych i lepszych narzędzi do tworzenia szkoleń e-learningowych – Authorware.
Tak! To ten Pan, który średnio raz do roku pisze jakiś e-learningowy bestseller:)
Najwidoczniej jednak ten poziom sławy mu nie odpowiada, gdyż wprowadził na rynek całkowicie nowy i innowacyjny produkt.
Co raz więcej narzędzi z których korzystamy, przenosi się do sieci i już niedługo nasze komputery staną się zwykłymi terminalami jak w bibliotece (powrót do przeszłości?:) Narzędzia do tworzenia e-learningowego contentu, twardo się jednak trzymają naszych dysków.
..no i właśnie została wypuszczona pierwsza wersja ZebraZapps.
Aplikacja jest innowacyjna na dwa sposoby
1) Jest całkowicie online’owa – czyli gdziekolwiek jesteśmy, mamy dostęp do naszych projektów i narzędzi
2) autorzy odeszli od tradycyjnego modelu „wypełniania kolejnych slajdów” na rzecz tworzenia wzajemnie ze sobą powiązanych obiektów – bardzo ciekawa koncepcja, którą możecie prześledzić na filmiku poniżej. Wszystkie obiekty, które wstawiamy maja kolekcję opisujących je parametrów, które możemy na wzajem ze sobą łączyć, tak aby zmiana stanu jednego z nich wpływała na pozostałe (tylko brzmi skomplikowanie;)
Gotowe szkolenie możemy zamieścić na naszym blogu, stronie lub facebooku. W tej chwili nie ma jeszcze możliwości publikacji do SCORMa ani HTML5, ale autorzy zapewniają, że już nad tym pracują. A! Zapomniałem jeszcze o jednej ważnej sprawie. Zabawa zaczyna się od 8.99$ miesięcznie, więc jest to kolejna aplikacja po Snap! by Lectora, które zeszło z ceną poniżej 1000$:)
Link: http://zebrazapps.com
Rapid e-booking
sty 22nd
Od czasu zeszłotygodniowej konferencji Apple, każdy blogger jest zobowiązany do opisania jej na swoim blogu (za to nam płacą;)
Postanowiłem, jednak poczekać ze swoją opinią, aż iUserzy się wypowiedzą na ten temat, bo niestety nie mam komputera z jabłuszkiem (parę razy byłem blisko, ale zadzwonił alarm w sklepie;) i sam nie mogłem przetestować nowych narzędzi.
Zacznijmy jednak od początku. W zeszły czwartek Apple zaprezentował trzy nowości, które według autorów mają zrewolucjonizować nauczanie: iBooks 2 – nowy format interaktywnych książek zawierających multimedialne elementy, iBooks Author – darmowa aplikacja do tworzenia tych książek oraz iTunes U – serwis dla nauczycieli umożliwiający im tworzenie kursów zawierających wszystkie niezbędne do nauki materiały, który uczniowie mogą ściągnąć w postaci aplikacji.
Wszystkie na pierwszy rzut oka wydają się ciekawe, ale najwięcej się jednak mówi o pierwszych dwóch.
Na czym polega ta rewolucja? Teraz każdy może być wydawcą książek, które wyglądem niczym się nie różnią od profesjonalnych publikacji, a dodatkowo je przewyższają bogactwem, gdyż zawierają interaktywne materiały w postaci animacji, filmów, obiektów 3D, galerii zdjęć, prezentacji czy testów. Całość, jak w przypadku wszystkich produktów Apple tworzy się bardzo szybko, prosto i intuicyjnie. Gotowe książki twórca może udostępniać za darmo lub sprzedawać w App store. Oprócz publikacji do formatu iBooks można wybrać także plik pdf lub dokument tekstowy.
Zanim przejdę dalej niech Ci z Was, którzy jeszcze nie widzieli o czym piszę (no co? może ktoś był na urlopie:) obejrzeli iBooks w akcji.
Wygląda super prawda? Też chciałbym się uczyć z takich podręczników, ale jest parę problemów, które według mnie nie pozwalają nazwać nowości Apple rewolucyjnymi.
- Podręczniki – jak już wspomniałem autor ma możliwość sprzedaży swoich książek w App Store, ale maksymalna cena jaką może wystawić to 14,99$. Kiedy spojrzymy na ceny wartościowych publikacji np. na Amazon to większość kosztuje więcej. Co prawda tutaj autor, staje się też edytorem i wydawcą, ale nie wiem czy ta cena będzie dla niego opłacalna..tym bardziej, że wszystkie książki stworzone w iBooks Author są na wyłączność serwisu Apple, tzn. że nie można ich sprzedawać nigdzie indziej.
- Opcje publikacji – książki opublikowane do formatu pdf tracą całą interaktywność, mimo że pozwala on już na umieszczenie filmów i interakcji.
- Apple only – jeżeli chcesz skorzystać na nowości Apple musisz być niestety posiadaczem urządzeń Apple i to zarówno jako autor jak i czytelnik.
- Brak wykorzystania społeczności – w iBookach, możesz wstawiać notatki i komentarze do tekstu, a także zaznaczać interesujące fragmenty, ale nie masz możliwości w żaden prosty sposób (poza print screenem:) podzielić się nimi z innymi czytelnikami. Przydałby się mechanizm tak jak jest np. w Kindle, który śledzi zaznaczenia użytkowników i prezentuje je innym (o ile chcą:)
- Rozmiar książek – cudów nie ma (powiedział potrójny chrzestny:) – jak coś zawiera dużo interaktywnej treści to musi dużo ważyć. Przy bogatych publikacjach nawet parę GB co przy małej pojemności IPada jest sporą wadą.. albo motywacją do zakupu drugiego:)
Podsumowując – Apple wypuścił świetny produkt, który dla pisarzy może być odpowiednikiem narzędzi rapid e-learnigowych. iBooki to prawdziwe eye-candies i na pewno wiele osób zachęcą do zgłębienia jakiejś dziedziny samą swoją formą.
Niestety nie możemy mówić o rewolucji, w stosunku do rozwiązania, które jest przeznaczone wyłącznie dla jednej, mniejszej grupy użytkowników i nie pozwala komunikować się z innymi. Twórcy gier już od dłuższego czasu twierdzą, że Single Player powoli odchodzi, a przyszłość należy do rozwiązań społecznościowych i myślę, że mają rację.
Narzędzia usprawniające proces testowania e-szkoleń
sty 4th
Witam wszystkich po świętach!! Mam nadzieję, że wynegocjowaliście z Mikołajem wymarzone prezenty, objedliście się ciast i nie daliście się postrzelić w Sylwestra..tak jak niektórzy;)
Czas chilloutu w sieci minął! Czas ruszyć do działania! (a od czwartku wieczór znowu wolne;)
Dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć parę słów o narzędziach, które dla mnie są nowością i gdybym je znał wcześniej pewnie nie jeden e-learningowy projekt skończyłbym wcześniej.
Jak wygląda typowy proces tworzenia szkolenia e-learningowego?
Wykonaliśmy analizę potrzeb i naszych odbiorców, wysępiliśmy budżet, mamy materiały i kontakty do ekspertów (SME). Zaczynamy prace projektowe, analizujemy dokumentacje, spotykamy się z SME, robimy wstępną wersję scenariusza (najczęściej w Powerpoincie). Następnie omawiamy ją z SME, sponsorem projektu i innymi zainteresowanymi. Dostajemy poprawki, wprowadzamy je, znowu omawiamy i oddajemy do testów…znowu dostajemy poprawki…i tak w kółko.
Przy małych projektach nie powinniśmy mieć problemu z zapanowaniem nad zmianami, jednak przy dłuższych szkoleniach zaczyna się wkradać chaos – dostawca szkolenia lub odbiorca\tester często jest poza naszą firmą i nie może się co chwilę z nami spotykać przy jednym biurku, ilość poprawek sprawia, że o wielu rzeczach się zapomina i trzeba je sprawdzać po kilka razy, i tak na prawdę nie wiadomo w końcu kto, co i kiedy zrobił (w apokaliptycznej wersji:)
Czym to skutkuje? Wydłużeniem procesu tworzenia szkolenia, wzrostem kosztów szkolenia i marnowaniem czasu ekspertów.
Do tej pory przy projektach, w których brałem udział przy testach wykorzystywaliśmy standardowe maile ze zrzutami ekranów, (które są do poprawy) i komentarzem lub przy większych szkoleniach – systemy do zgłaszania błędów takie jak Mantis. Oba te rozwiązania mają jednak wady – pierwsze jest proste, ale może szybko doprowadzić do bałaganu, a drugie pozwala zachować kontrolę nad wszystkimi poprawkami, ale jest obsługa jest czasochłonna a funkcjonalności przekombinowane.
Rozwiązaniem są..UWAGA!!..narzędzia stworzone specjalnie do testów szkoleń e-learningowych!:) Tak, tak..są takie!:)
W większości (bo jest więcej niż jedno;) proces recenzowania wygląda podobnie. Nasze szkolenie stworzone w jednym z popularnych narzędzi musimy uploadować na serwer (lokalny lub dostawcy narzędzia). Następnie przypisujemy do niego określonych użytkowników i nadajemy im odpowiednie uprawnienia. Osoby te logują się na stronie, otwierają projekt i przeglądają go tak jak by był zamieszczony na firmowym LMSie, z ta różnicą, że mogą w dowolnym momencie zatrzymać szkolenie i umieścić odpowiedni komentarz z zaznaczeniem rzeczy, które są do poprawy.
Projektant szkolenia po zalogowaniu widzi wszystkie zgłoszone poprawki, wraz z dokładnym miejscem, gdzie należy ją wprowadzić i kto ją zgłosił. Następnie dokonuje zmian, wgrywa nową wersję, a system automatycznie informuje testerów o wprowadzonych zmianach i prosi o weryfikacje.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że cały proces (nie licząc tworzenia szkolenia, ale to tylko kwestia czasu – patrz ZebraZaps) przebiega w jednym miejscu. Wszystkie osoby zaangażowane w projekt pracują na jednej, tej samej wersji, a komentarze są zawsze przypisane do odpowiedniego miejsca w szkoleniu.
Niestety nie miałem jeszcze okazji przetestować tego typu narzędzia na żywym projekcie, ale na pewno wkrótce to zrobię bo koszt jest niewielki w porównaniu do wspomnianych wcześniej oszczędności.
Chyba najpopularniejszym tego typu rozwiązaniem na rynku jest w tej chwili Rapid Intake REVIEW™, stworzona przez producenta wielu ciekawych narzędzi e-learningowych umożliwiających prace grupową. Obejrzyjcie podlinkowany poniżej filmik, żeby zobaczyć to narzędzie w akcji.
Link do filmu: http://www.rapidintake.com/tutorials/reviewvideo/

