Zacznijmy od testu wiedzy

Pytanie: Ile projektów grywalizacyjnych w Polsce kończy się porażką? Przez porażkę rozumiemy nie osiągnięcie zakładanych na początku celów projektu (o ile były zdefiniowane) lub niespełnienie oczekiwań (zazwyczaj zbyt ambitnych, będących kopią innego projektu, o którym gdzieś przeczytaliśmy).

Odpowiedź: Więcej:)

Specjalnie nie podaję konkretnej wartości bo w każdej publikacji jest inna w zależności od tego kto, jak i za czyje pieniądze przeprowadzał badania:) Faktem jest jednak to, że bardzo duża ilość projektów nie przyniosło oczekiwanych efektów w dłuższej perspektywie czasu. Dlaczego? Bo wszyscy wokół koncentrują się na punktach, rankingach, odznakach i dziwnie rozumianym „funie”. Tymczasem finalni odbiorcy danego rozwiązania są już totalnie uodpornieni na proste marchewki i początkowy efekt WOW.

Dlatego dzisiaj nie będę pisał o punktach. Szczerze mówiąc według mnie, nie są one w ogóle potrzebne przy grywalizacji.

Co jest potrzebne, aby móc cieszyć się sukcesem na koniec projektu?

Postaram się Wam odpowiedzieć na to pytanie bazując na moich własnych błędach i bardzo ciekawych warsztatach, w których ostatnio uczestniczyłem.

Ścieżka wydaje się prosta. Powinniśmy zacząć od zdefiniowania problemu, określenia celu, strategii oraz profilu „gracza”. Gdy to mamy, wymyślamy element „funu” i robimy „grę”. Problemem jest jednak to, że większość projektów, które widziałem było wdrażanych od tylu tzn. rozpoczynano o wybierania rozwiązania technologicznego, do którego dopasowywało się aktywności użytkowników, które z kolei starano się przełożyć na mierzalne cele.

Spróbujmy więc być innowacyjni i zróbmy to poprawnie:)

1. Definicja problemu

Wiem, że przy nowych technologiach i trendach ciężko się powstrzymać, ale zanim zaczniemy jakiekolwiek działania warto sobie uświadomić jakie mamy problemy/wyzwania i czy rzeczywiście wdrożenie grywalizacji pomoże. Jeżeli mamy toporną platformę e-learningową to dodanie do niej punktów nie wpłynie na lepsze statystyki ukończenia kursów. Tu pomoże tylko zmiana systemu. Natomiast jeżeli zmagamy się z małą aktywnością społecznościową naszych pracowników i nie wynika to z kultury organizacyjnej firmy ani ograniczeń technicznych wtedy możemy przejść do kolejnego kroku czyli

2. Określenie celów

Musimy wiedzieć w jaki sposób będziemy monitorować postępy projektu i kiedy będziemy mogli odpalić szampana. Nie ma lekko – liczby muszą się pojawić. Cele mogą być jednak różnego typu: ilościowe (np. użytkownicy będą publikować 100 postów miesięcznie), jakościowe (np. 50% pomysłów zgłaszanych przez użytkowników będzie się nadawało do wdrożenia) lub częstotliwościowe (każdy użytkownik będzie codziennie logował się do systemu)

3. Wyznaczenie strategii

Wiemy gdzie leży problem i jakie wyniki nas usatysfakcjonują? Czas na określenie czy nasze działania będą krótkotrwałe (np. na czas trwania programu rozwojowego lub jakiejś akcji) czy długotrwałe (zostaną w organizacji na dłużej). Czy chcemy się skoncentrować na jakimś konkretnym elemencie procesu (np. korzystaniu z portalu społecznościowego) czy np. naszymi działaniami chcemy zmienić cały proces szkoleniowy w firmie.

4. Sprofilowanie użytkownika – „gracza”

Wiem, że w większości jesteście przekonani, że dokładnie wiecie, z kim macie do czynienia, ale mogę się z Wami założyć, że to są tylko Wasze przekonania:) Jakie są ich umiejętności komputerowe? W jakie grają gry? Czy używają i jakich portali społecznościowych? Aby zaangażować ludzi musicie być świadomi co ich motywuje – jakie są ich wewnętrzne motywacje i jakie zewnętrzne motywatory mogą na nich wpłynąć. Jedni kochają gadżety i kolekcjonują kubki firmowe, a inni marzą o spotkaniu z Prezesem. Których masz na pokładzie?

5. Określenie mechanizmów grywalizacyjnych

Dopiero na tym etapie powinniśmy się skupić na mechanizmach i zadaniach, które udostępnimy użytkownikom. Pamiętajcie, że ludzie najchętniej się angażują, gdy stawiane przed nimi wyzwania są odpowiednie do ich poziomu kompetencji (za łatwe ich znudzą, za trudne zniechęcą), pozwalają na swobodę w działania (Ja decyduję co, kiedy, jak i z kim zrobię) i są istotne (Jeżeli rezultaty naszej pracy nic nie wnoszą to możecie wypchać się odznaką).

Ludzi motywują różne rzeczy. Tak jak w grach – każdy gatunek ma swoich wielbicieli Jedni będą lubili rozwiązywać zagadki, inni odkrywać nieznane, jeszcze inny kolekcjonować lub działać w grupach. Wasze zadania i stworzony wokół nich klimat powinien być kompatybilny z Waszymi użytkownikami. Jedną z kluczowych decyzji, którą musicie podjąć to czy chcecie, aby użytkownicy ze sobą rywalizowali czy współpracowali (a może blended?;)

6. Development

Gdy odrobiliśmy pracę domową i odpowiedzieliśmy sobie na wszystkie powyższe pytania to jest właściwy czas, żeby pogadać z dostawcami lub osobami, które będą wdrażały Wasz zgrywalizowany projekt od strony technicznej. Wcześniej nie ma to sensu, bo wcisną Wam swoje rozwiązanie, które sprawdziło się super w firmie X (a u Was się nie sprawdzi:)

Punkty, odznaki, rankingi to za mało, aby kogokolwiek zaangażować na dłużej. Jeżeli chcecie, aby Wasze rozwiązania przynosiły organizacji konkretną korzyść to tak jak w przypadku moich ulubionych projektów e-learningowych, bez dokładnej analizy się nie obejdzie.

Pamiętajcie: Efektywność > Etrakcyjność:)

Na koniec polecam Wam bardzo fajny artykuł 4-questions-ask-before-implementing-gamification napisany przez Monice Cornetti.

Do zobaczenia na leaderboardzie:)