Nie wiem czy Wy też zauważyliście, że Polski e-learning stał się „ładniejszy” – nie bardziej, efektywny, interaktywny, nowocześniejszy tylko właśnie ładniejszy. Nieśmiertelni przewodnicy są już mniej kanciaści i płynniej się ruszają, interfejsy są bardziej przejrzyste, a testy końcowe bardziej efektOwne (w formie, gier, teleturniejów etc.) Niedługo zostaniemy artystami, będziemy wystawiać nasze szkolenia w galeriach i urządzać wernisaże. Świat może nie stanie się mądrzejszy, ale na pewno piękniejszy:)

Niezależnie od tego czy jesteście Korporacyjnym Rambo, który sam jeden walczy z produkcją i „dystrybucją” e-szkoleń w firmie czy wykorzystujecie (w sensie metaforycznym:) firmy zewnętrzne nie możecie pozwalać na to, żeby szkolenia były wyłącznie ładne. Mają być kurna efektywne bo inaczej nigdy nas ludzie nie będą traktowali poważnie!

Dużo czasu poświęcam na promowanie e-learningu jako super efektywnej metody nauczania. Jeżeli jednak nie będziemy współpracować i zmiany nie obejmą całego rynku to nadal będziemy postrzegani jak bohaterowie mojego ulubionego serialu IT Crowd.

Co to oznacza w praktyce? Wykorzystujmy naszą wiedzę i doświadczeni i pilnujmy dostawców/siebie, żeby wytwarzany content był efektywny nie tylko w ofercie (gdzie standardowo jest opisane wieloletnie doświadczenie firmy, certyfikaty i opisy stosowanych modeli tworzenia contentu) Nie wierzę w takie rzeczy, gdy potem w scenariuszu widzę copy/paste przesłanych materiałów z dekoracyjnymi grafikami i obowiązkową mapą nawigacyjną.

Instructional design na tym nie polega. Tu nie wystarczy skończyć polonistykę i ubrać materiały w ciekawą fabułę. Trzeba mieć pojęcie o kogniwistyce, metodach zmniejszania obciążenia poznawczego, doświadczenie w projektowaniu interakcji…no i to co powtarzam na każdym kroku – tworząc szkolenie musimy mieć dokładne informacje o jego odbiorcy bo niespersanlizowany content traci zarówno na swojej skuteczności jak i powoduje mniejsze zaangażowanie wśród odbiorców.

Przez ostatnie kilka lat moja rola się zmieniła – z twórcy szkoleń stanąłem po drugiej stronie barykady i teraz jako odbiorca oceniam przygotowywane szkolenia. Mimo to uważam, że każdy z nas ma obowiązek posiadać przynajmniej podstawową wiedze na temat projektowania efektywnych szkoleń e-learningowych.

Dlatego postanowiłem odświeżyć moją wiedzę i przy okazji trochę poapostołować:) Będę teraz przez jakiś czas (póki będę widział zainteresowanie:) regularnie opisywać najlepsze praktyki – konkretne zasady, których powinniśmy się trzymać, bazując na jednej z moich ulubionych książek – Efficiency in learning!

Pozdrawiam wszystkich artystów i profesjonalistów:)