0 Flares Twitter 0 Facebook 0 LinkedIn 0 Google+ 0 Buffer 0 Reddit 0 Email -- 0 Flares ×

Nie wiem, czy Wy tez to zaobserwowaliście, ale szkolenia w firmach często pełnią rolę złotego środka na wszystko. Chcemy zwiększyć sprzedaż? Szkolimy! Chcemy skrócić proces produkcji? Szkolimy! Zaczynamy już nawet szkolić klientów, aby umieli korzystać z naszych usług:)

Czy rzeczywiście dział szkoleń i pracujące w nim osoby stoją za sukcesem całej firmy? Myślę, że wnoszą oni bardzo istotny wkład, ale… niekoniecznie w postaci szkoleń.

W wielu firmach myśli się liczbami. Ile osób przeszkoliliśmy? Jakie były wyniki egzaminów. Kto zaliczył wymagane certyfikaty? Niestety prawda jest taka, że większości przypadków transfer wiedzy, do którego dochodzi podczas szkolenia nie jest większy niż 20% całego zaprezentowanego materiału. Mówiąc prościej – osoba przeszkolona nie równa się osobie znającej przedstawiony materiał i umiejącej zastosować go w praktyce.

Właśnie z tego powodu coraz częściej mówi się nie o przeszkoleniu osoby, ale jej wsparciu. Na tym właśnie koncentruje się Performance Management – wspieranie i poprawnie efektywności pracowników. Szkolenia są tylko jednym ze środków wspomagających cały proces, a nie celem samym w sobie. Oprócz nich mamy do dyspozycji szereg innych metod.

Najczęściej przewijającymi się są wszelkiego rodzaju „job aids” (tłumacząc bezpośrednio – materiały wspomagające nas w pracy) czyli przewodniki i instrukcje, które pracownik może przejrzeć podczas wykonywania zadania.

Coraz popularniejsze stają się także systemy Electronic performance support systems (EPSS), które w idealnym przypadku integrują się z używanymi przez nas narzędziami, rozpoznają zadania, które wykonujemy i dostarczają dokładnej informacji jak je zakończyć, bądź automatyzują je. Najprostszym przykładem są „wizardy”, które wspomagają nas podczas instalacji oprogramowania (chciałem podać przykład nieśmiertelnego office’owego spinacza, ale naukowcy nie są w jego przypadku zgodni;)

Nie zapominajmy jednak o atakującym z każdej strony nauczaniu społecznościowym. Umożliwienie pracownikom łatwego dostępu do wiedzy i wymiany doświadczeń i materiałów, często jest skuteczniejsze od niejednego szkolenia, a oprócz tego tańsze i nie ulega przeterminowaniu:) Pozwala także szybko dostać spersonalizowane wsparcie co jest trudne przy różnych formach szkoleniowych.

W bajce musi być morał! Pamiętajcie, że szkolenia nie są rozwiązaniem na każdy problem (chyba, że jesteś ich producentem;) Zawsze należy dostosować wsparcie do konkretnej sytuacji i odbiorcy. Moim zdaniem czas zarządzania i kontroli powoli mija, a zastąpi go epoka współpracy i komunikacji.

Wspierając pracownika (a nie zmuszając go do szkoleń), poznajemy jego bieżące potrzeby, których zaspokojenie powinno być rolą nowoczesnego działu szkoleń.