Bartłomiej Polakowski
Archiwum dla Styczeń, 2012
ZebraZapps – zaprojektuj szkolenie online
24 Styczeń 2012
Narzędzia do tworzenia szkoleń są zazwyczaj albo proste i ubogie w funkcjonalności, albo wręcz przeciwnie bogate i skomplikowane. Większość ludzi nie jest programistami i potrafi sobie wyobrazić lepszego przyjaciela od kompilatora, dlatego twórcy oprogramowania starają się udostępniać w kolejnych wersjach swoich produktów coraz więcej opcji w bardzie „user friendly” formie.
Kojarzycie Michaela Allena?
Tak! To twórca jednego z pierwszych i lepszych narzędzi do tworzenia szkoleń e-learningowych – Authorware.
Tak! To ten Pan, który średnio raz do roku pisze jakiś e-learningowy bestseller:)
Najwidoczniej jednak ten poziom sławy mu nie odpowiada, gdyż wprowadził na rynek całkowicie nowy i innowacyjny produkt.
Co raz więcej narzędzi z których korzystamy, przenosi się do sieci i już niedługo nasze komputery staną się zwykłymi terminalami jak w bibliotece (powrót do przeszłości?:) Narzędzia do tworzenia e-learningowego contentu, twardo się jednak trzymają naszych dysków.
..no i właśnie została wypuszczona pierwsza wersja ZebraZapps.
Aplikacja jest innowacyjna na dwa sposoby
1) Jest całkowicie online’owa – czyli gdziekolwiek jesteśmy, mamy dostęp do naszych projektów i narzędzi
2) autorzy odeszli od tradycyjnego modelu „wypełniania kolejnych slajdów” na rzecz tworzenia wzajemnie ze sobą powiązanych obiektów – bardzo ciekawa koncepcja, którą możecie prześledzić na filmiku poniżej. Wszystkie obiekty, które wstawiamy maja kolekcję opisujących je parametrów, które możemy na wzajem ze sobą łączyć, tak aby zmiana stanu jednego z nich wpływała na pozostałe (tylko brzmi skomplikowanie;)
Gotowe szkolenie możemy zamieścić na naszym blogu, stronie lub facebooku. W tej chwili nie ma jeszcze możliwości publikacji do SCORMa ani HTML5, ale autorzy zapewniają, że już nad tym pracują. A! Zapomniałem jeszcze o jednej ważnej sprawie. Zabawa zaczyna się od 8.99$ miesięcznie, więc jest to kolejna aplikacja po Snap! by Lectora, które zeszło z ceną poniżej 1000$:)
Link: http://zebrazapps.com
Rapid e-booking
22 Styczeń 2012
Od czasu zeszłotygodniowej konferencji Apple, każdy blogger jest zobowiązany do opisania jej na swoim blogu (za to nam płacą;)
Postanowiłem, jednak poczekać ze swoją opinią, aż iUserzy się wypowiedzą na ten temat, bo niestety nie mam komputera z jabłuszkiem (parę razy byłem blisko, ale zadzwonił alarm w sklepie;) i sam nie mogłem przetestować nowych narzędzi.
Zacznijmy jednak od początku. W zeszły czwartek Apple zaprezentował trzy nowości, które według autorów mają zrewolucjonizować nauczanie: iBooks 2 – nowy format interaktywnych książek zawierających multimedialne elementy, iBooks Author – darmowa aplikacja do tworzenia tych książek oraz iTunes U – serwis dla nauczycieli umożliwiający im tworzenie kursów zawierających wszystkie niezbędne do nauki materiały, który uczniowie mogą ściągnąć w postaci aplikacji.
Wszystkie na pierwszy rzut oka wydają się ciekawe, ale najwięcej się jednak mówi o pierwszych dwóch.
Na czym polega ta rewolucja? Teraz każdy może być wydawcą książek, które wyglądem niczym się nie różnią od profesjonalnych publikacji, a dodatkowo je przewyższają bogactwem, gdyż zawierają interaktywne materiały w postaci animacji, filmów, obiektów 3D, galerii zdjęć, prezentacji czy testów. Całość, jak w przypadku wszystkich produktów Apple tworzy się bardzo szybko, prosto i intuicyjnie. Gotowe książki twórca może udostępniać za darmo lub sprzedawać w App store. Oprócz publikacji do formatu iBooks można wybrać także plik pdf lub dokument tekstowy.
Zanim przejdę dalej niech Ci z Was, którzy jeszcze nie widzieli o czym piszę (no co? może ktoś był na urlopie:) obejrzeli iBooks w akcji.
Wygląda super prawda? Też chciałbym się uczyć z takich podręczników, ale jest parę problemów, które według mnie nie pozwalają nazwać nowości Apple rewolucyjnymi.
- Podręczniki – jak już wspomniałem autor ma możliwość sprzedaży swoich książek w App Store, ale maksymalna cena jaką może wystawić to 14,99$. Kiedy spojrzymy na ceny wartościowych publikacji np. na Amazon to większość kosztuje więcej. Co prawda tutaj autor, staje się też edytorem i wydawcą, ale nie wiem czy ta cena będzie dla niego opłacalna..tym bardziej, że wszystkie książki stworzone w iBooks Author są na wyłączność serwisu Apple, tzn. że nie można ich sprzedawać nigdzie indziej.
- Opcje publikacji – książki opublikowane do formatu pdf tracą całą interaktywność, mimo że pozwala on już na umieszczenie filmów i interakcji.
- Apple only – jeżeli chcesz skorzystać na nowości Apple musisz być niestety posiadaczem urządzeń Apple i to zarówno jako autor jak i czytelnik.
- Brak wykorzystania społeczności – w iBookach, możesz wstawiać notatki i komentarze do tekstu, a także zaznaczać interesujące fragmenty, ale nie masz możliwości w żaden prosty sposób (poza print screenem:) podzielić się nimi z innymi czytelnikami. Przydałby się mechanizm tak jak jest np. w Kindle, który śledzi zaznaczenia użytkowników i prezentuje je innym (o ile chcą:)
- Rozmiar książek – cudów nie ma (powiedział potrójny chrzestny:) – jak coś zawiera dużo interaktywnej treści to musi dużo ważyć. Przy bogatych publikacjach nawet parę GB co przy małej pojemności IPada jest sporą wadą.. albo motywacją do zakupu drugiego:)
Podsumowując – Apple wypuścił świetny produkt, który dla pisarzy może być odpowiednikiem narzędzi rapid e-learnigowych. iBooki to prawdziwe eye-candies i na pewno wiele osób zachęcą do zgłębienia jakiejś dziedziny samą swoją formą.
Niestety nie możemy mówić o rewolucji, w stosunku do rozwiązania, które jest przeznaczone wyłącznie dla jednej, mniejszej grupy użytkowników i nie pozwala komunikować się z innymi. Twórcy gier już od dłuższego czasu twierdzą, że Single Player powoli odchodzi, a przyszłość należy do rozwiązań społecznościowych i myślę, że mają rację.
Recenzja – „Virtual Teamwork”
19 Styczeń 2012
Właśnie dzisiaj skończyłem czytać książkę Virtual Teamwork: Mastering the Art and Practice of Online Learning and Corporate Collaboration napisaną przez Roberta Ubell’a. Idealnie się składa, bo w firmie wdrażamy teraz narzędzie do organizowania Web konferencji i będzie okazja trochę pobłyszczeć i sprawdzić wiedzę w praktyce (no i nadchodzą oceny roczne;)
Autor w powyższej publikacji dzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem korporacyjnym i akademickim z zakresu organizowania i nadzorowania wirtualnych zespołów. Wirtualnych nie w znaczeniu, że efekty ich pracy są nienamacalne, ale ze względu na rozproszenie geograficzne biorących w nim udział osób:)
Jest to książka bardziej dla trenerów niż wdrożeniowców – osób zajmujących się kształceniem innych. Autor na przykładzie uniwersyteckich projektów, opisuje metody tworzenia wirtualnych zespołów, w jaki sposób rozdzielać zadania i odpowiedzialności, jak oceniać i przekonać do oceny uczestników, jak radzić sobie z konfliktami i kiedy jakie narzędzie sprawdzi się najlepiej. Znajdziemy tutaj analizę różnych popularnych wśród społeczności online zachowań i postaw i metody ich „naprostowania”.
Jeżeli szukacie książki, która pomoże Wam od strony technicznej, wdrożyć narzędzia do pracy grupowej w Waszej w firmie to musicie szukać dalej. Znajdziecie tu co prawda opisy i zastosowania najpopularniejszych na rynku sposobów komunikacji, ale z pewnością to już wszystko wiecie.
Jeżeli szukacie przykładów ciekawych pomysłów na projekty i zajęcia grupowe, tego także nie znajdziecie w tej książce. Autor nie koncentruje się na żadnym projekcie, Widać, że starał się, aby ta publikacja była jak najbardziej uniwersalna.
A może szukacie książki o najnowszych trendach w zdalnej pracy grupowej? Niestety, i tego tutaj nie ma. Co prawda przewija się Second Life…ale tylko w dwóch zdaniach na 240 stron:)
Więc dla kogo jest ta książka i dlaczego się uparłem, żeby ją Wam zaprezentować w środku zimnej styczniowej nocy? (wiem, bo przed chwilą wróciłem do domu:)
Jest to prawdziwa skarbnica wiedzy dla osoby prowadzącej zajęcia z wieloma osobami. Autor podpiera się grupą swoich studentów, ale równie dobrze, mogą być pracownicy korporacji. Poznajemy cały proces organizacji wirtualnego zespołu – od zorganizowania i podzielenia grup projektowych, przydzielenia zadań, zaproszenia i powitania, wdrożenia nowych osób do projektu, przez monitorowanie postępów i kończąc na ocenie i ewaluacji. W międzyczasie prezentowane są najczęstsze problemy i sposoby ich niwelowania (typu zbyt lub za mało aktywni uczestnicy, przywództwo w grupie, konflikty, ściąganie etc.)
Bardzo duży nacisk jest położony na różnice kulturowe uczestników (bo często wirtualne zespoły łączą osoby z różnych kontynentów) i ich wpływ na projekty. Z jednej strony można to uznać za zaletę, ale tak na prawdę dla osób nie uczestniczących w międzynarodowych przedsięwzięciach będzie to tylko ciekawe opowiadanie..które zajmuje jedną trzecią książki:)
Drugą wadą (bo powyżej była pierwsza:) jest cały rozdział 10, który podaje przykłady różnych firm, które osiągnęły jakieś sukcesy dzięki wirtualnym zespołom. Po pierwsze wygląda to jak jedna wielka reklama pewnego instytutu, a po drugie ciężko jest w nich znaleźć coś o tych zespołach:)
Ostatnia wada to tragiczne tabele i grafiki. Dawno już nie widziałem tak słabego formatowania. Wiele z nich się bardzo niewygodnie czyta, a niektóre ilustracje są tak małe i ciemne, że trzeba je sobie wyobrażać czytając opis na stronie:)
Podsumowanie: Świetna książka (a właściwie pół) dla trenerów, szkoleniowców, administratorów pracy grupowej, osób wdrażających wirtualne projekty, ale od strony merytorycznej, a nie technicznej.

